Wielu ludzi, którzy szukają miejsca do kupienia domu, mieszkania i osiedlenia się, pyta na lokalnych forach: jak mieszka się w danej gminie, w mieście, dzielnicy? Jak jest ze szkołami? Czy moje dzieci będą miały tu dobrze? Jak z dojazdami? Czy będę miała problem z dojazdem do pracy? Ludzie są przezorni – nim podejmą decyzję, starają się dowiedzieć wszystkiego o przyszłym miejscu zamieszkania.

Tak samo dzieje się w Ożarowie. My starzy (albo tylko starsi) mieszkańcy śledzimy te pytania na internetowych forach – o hałas samolotów, o poziom szkół, o korki na Strzykulskiej czy Poznańskiej. Część z tych pytań, z praktyki i z życia, uznajemy za nieistotne – bo do hałasu samolotów naprawdę można się przyzwyczaić. Część uznajemy za niewidzialne, bo nikt ich nie zauważa. Choć wpływają na całe nasze życie.

Jednym z takich niewidzialnych pytań jest urbanistyka – pytanie o to, jak to wszystko jest rozplanowane i czy będzie to miało dla mnie znaczenie. Jak osiedla są ułożone względem siebie, jak przestrzenie publiczne są traktowane przez władze. To ważne sprawy. Bo skąd się dowiedzieć ile czasu zajmie ci droga do kościoła, sklepu, na basen, do hali sportowej lub kogo spotkasz na rynku i czy będziesz mógł pójść wieczorem na deptak (lub gdziekolwiek indziej) z żoną i dziećmi. Z pozoru wydaje się, że „zawsze jakoś jest”, ale te sprawy, drogi nowy mieszkańcu gminy, będą miały znaczenie ogromne. Dlaczego? Bo urbanistyka decyduje o wszystkim – o poczuciu ładu w przestrzeni, a przez to i poczuciu ładu w Tobie.

I tu muszę Cię otwarcie przestrzec. Jeśli chodzi o urbanistykę w gminie Ożarów Mazowiecki, nie jest dobrze. Choć gmina wynagradza to szybkim transportem do Warszawy, ilością pracy wokół czy poziomem szkół. Ale… jeśli chcesz mieć poczucie, że mieszkasz w przemyślanym, jasnym i wykształconym setkami lat krajobrazie miejskim, lepiej zamieszkaj w Błoniu. Tam wszystko zaczyna się i kończy na rynku. Ożarów Mazowiecki, który wyrósł z zakładów przemysłowych przy ulicy Poznańskiej wciąż jest – i pewnie będzie – ulicówką. Tylko skrajnie przerośniętą i trudną do kochania.

Czy da się coś z tym zrobić? Czy stać nas na rynek w centrum miasta, lub w ogóle na centrum miasta jako takie (ostatnie bodaj pole w mieście, które mogło być rynkiem, sprzedano kilka lat temu i postawiono bloki na blisko tysiąc mieszkań)? Czy stać nas na lepsze niż ulica Dmowskiego deptaki, gdzie możnaby porozmawiać (a i tam niekoniecznie), czy w końcu dałoby radę zgromadzić wszystkie instytucje publiczne w odległości nie większej niż kilkuminutowy spacer?

Dużo zależy od nas, mieszkańców, którzy staramy się podnosić te tematy publicznie. I od Ciebie, czy się do nas przyłączysz po przeprowadzce. Urbanistyka jest piętą achillesową wielu satelickich miasteczek Warszawy (Ożarów nie jest tu wyjątkiem) pociętych torami kolejowymi czy trasami szybkiego ruchu. Choć wyprowadzają one ruch z dużych miast, to rozwinęły się zbyt szybko (łapczywa sprzedaż pól), by w trakcie ktoś dbał o to, aby mieszkało się w nich harmonijnie. Ale to ma i będzie miało wpływ na Twoje życie.

Bo to, gdzie chodzisz do parku, gdzie robisz zakupy i jak łatwo Ci po pracy pójść (także rowerem) do hali sportowej, biblioteki, czy centrum kultury jest ważne, podobnie jak wypicie kawy w miejscu publicznym, gdzie można spotkać się z innymi. Bo może i nie mamy tradycyjnego miejsca spotkań, rynku, ale kto powiedział, że na nie nie zasługujemy? Może to nie jest kwestia wykupu tej czy innej działki, ale przede wszystkim samej chęci – pomysłu – wizji – żeby takie miejsce w ogóle u nas powstało? Intuicyjnie nadające się na takie miejsce „Pole Kolisa” zmienia się na naszych oczach, ale na resztę pytań, wciąż możemy znaleźć dobre odpowiedzi. 

Zapraszamy do pytania i wspólnego myślenia nad odpowiedziami. Zapraszamy do naszej wspólnoty. Osiedlaj się i dawaj znać, że jesteś.

WA

Od redakcji

Większość z nas, mieszkańców, podjęła kiedyś decyzję o tym, żeby się do Ożarowa Mazowieckiego wprowadzić. Oczywiście poza autochtonami. Czy to do mieszkania w jednym z nowych bloków, czy to w oddalonym od centrum segmencie. Każdy zastanawiał się pewnie, jak w Ożarowie Mazowieckim wygląda codzienne życie – zakupy, czas wolny, dojazdy, czy jest gdzie pójść, jakie są plany na przyszłość, co się zmieni i co już się zmieniło. Lokalne fora dyskusyjne to miszmasz setek tematów. Dlatego „List do nowego mieszkańca” to cykl felietonów na portalu Dzień Dobry Ożarów. Trochę przewodnik, trochę refleksja – bez owijania w bawełnę. Chcesz coś od siebie dodać w temacie? Weź udział w dyskusji na naszym Facebooku.

Poprzedni artykułPole Kolisa. Jak Ożarów stracił szansę na własne centrum?
Następny artykułII edycja Ożarowskiego Budżetu Obywatelskiego. Do rozdysponowania aż 700 tys. zł!