Czy wyniesione przejście dla pieszych spełnia swoją funkcję, jeśli tuż przed nim chodnik najpierw opada do poziomu jezdni, a następnie ponownie się podnosi? I jak wpływa to na komfort osób np. rodziców z wózkami dziecięcymi lub osób z niepełnosprawnościami? Na taki problem zwrócił uwagę Maciej Fidler, który 22 czerwca złożył do Burmistrza Ożarowa Mazowieckiego petycję dotyczącą dostępności wyniesionych przejść i skrzyżowań na terenie gminy.




Autor jako przykłady tego typu skrzyżowań wskazał konkretne lokalizacje:
- skrzyżowanie Kapuckiej z Nadbrzeżną,
- przejście przy Dmowskiego i Szkolnej
- oraz skrzyżowanie Duchnickiej z Mickiewicza.
Jego zdaniem problemem jest charakterystyczny „dołek” – zamiast przejść z chodnika bezpośrednio na wyniesioną jezdnię, pieszy, osoba na wózku czy rodzic prowadzący wózek dziecięcy musi najpierw pokonać obniżenie, a następnie podjazd.
W petycji pojawiły się trzy postulaty:
- poprawienie wskazanych miejsc,
- przeprowadzenie inwentaryzacji podobnych rozwiązań w całej gminie
- oraz uwzględnianie przy przyszłych inwestycjach zasady zachowania ciągłości poziomu chodnika i wyniesionej nawierzchni.
Jako przykład pokazano również rozwiązanie z Warszawy, gdzie odwodnienia wykonuje się bez obniżania ciągu pieszego.
Poniżej prezentujemy na czym polega różnica: po lewej – skrzyżowanie ul. Sadowej z Przyparkową w Jawczycach, po prawej – skrzyżowanie ul. Kapuckiej z Nadbrzeżną na Zientarówce.


Gmina: trzeba pogodzić dostępność, bezpieczeństwo i odwodnienie
Odpowiedź zastępcy Burmistrza datowana jest na 17 września. Urząd zwraca uwagę, że przy projektowaniu takich miejsc trzeba pogodzić trzy kwestie: dostępność dla osób z niepełnosprawnościami, bezpieczeństwo pieszych i rowerzystów oraz prawidłowe odwodnienie drogi. Podkreśla również, że przepisy nie nakazują automatycznego dostosowania wszystkich istniejących przejść do rozwiązań stosowanych przy nowych inwestycjach.


W odpowiedzi sporo miejsca poświęcono odwodnieniu. Według urzędu niewielki ściek przykrawężnikowy, najczęściej o głębokości około 2–3 cm, może zapewniać odpływ wody, a przy odpowiednio ukształtowanych najazdach nie musi stanowić istotnej bariery dla większości użytkowników wózków. Urząd wskazuje również, że niewielki uskok może pełnić funkcję ostrzegawczą dla rowerzystów.
Są to argumenty odnoszące się do technicznych powodów stosowania różnic wysokości. W odpowiedzi nie wskazano jednak, czy trzy wymienione w petycji lokalizacje zostaną indywidualnie sprawdzone lub przebudowane. Nie ma również deklaracji przeprowadzenia postulowanej inwentaryzacji takich miejsc w całej gminie ani jednoznacznego stanowiska, czy przy kolejnych inwestycjach gmina zamierza dążyć do zachowania ciągłości poziomu chodnika.
Pewne wątpliwości budzi również argument dotyczący rowerzystów. Urząd wskazuje, że niewielka różnica wysokości może pełnić funkcję ostrzegawczą i ograniczać prędkość najazdu rowerzysty na przejazd. W przypadku miejsc wskazanych w petycji trudno jednak odnieść ten argument do opisanego problemu, skoro obok przejść nie przebiegają tam przecież drogi dla rowerów ani przejazdy rowerowe. Przez zwykłe przejście dla pieszych rowerzysta powinien natomiast przeprowadzić rower. Jeżeli zaś porusza się jezdnią, funkcję uspokojenia ruchu pełni przecież samo wyniesienie skrzyżowania.
W efekcie urząd szeroko wyjaśnia, dlaczego niewielka różnica poziomów może być czasem uzasadniona, ale nie odpowiada wprost na każdy z trzech konkretnych postulatów zawartych na końcu petycji – czyli „wyrównania” istniejących już wyniesień, przeprowadzenia inwentaryzacji takich miejsc oraz tego, czy w przyszłych inwestycjach uwagi te zostaną uwzględnione, a zasady ujednolicone.
A co mówią wytyczne?
Warto w tym miejscu zajrzeć także do wytycznych Ministerstwa Infrastruktury dotyczących projektowania przejść dla pieszych. W części poświęconej przejściom wyniesionym jako jeden z celów takiego rozwiązania wskazano poprawę komfortu pieszych podczas przekraczania jezdni w poziomie chodnika. Wytyczne mówią również, że wysokość wyniesienia powinna być dostosowana do wysokości chodnika tak, aby pieszy przekraczał jezdnię po płaskiej powierzchni. Nie oznacza to jednak, że kwestia odwodnienia przestaje istnieć. Obowiązujące przepisy techniczno-budowlane wymagają, aby drogi dla pieszych były kształtowane w sposób zapewniający skuteczne odprowadzanie wody.
Sedno problemu nie sprowadza się więc do tego, czy wodę trzeba odprowadzić, ale raczej do tego, czy w konkretnych miejscach da się zrobić to bez tworzenia dodatkowego obniżenia na ciągu pieszym – a jak pokazuje przykład Jawczyc czy Warszawy, jest to możliwe.
A Wy, jak oceniacie takie rozwiązania w naszej gminie? Spotkaliście miejsca, w których niewielki „dołek” przed wyniesionym skrzyżowaniem rzeczywiście utrudnia poruszanie się lub np. pchanie wózka?






