W podsumowaniu XXV sesji Rady Miejskiej opisywaliśmy sytuację, która wywołała poruszenie na sali obrad. Sołtys sołectwa Bronisze, Andrzej Sagan, zwracając się publicznie do radnego Marcina Sowidzkiego, użył słów:

Przepraszam bardzo za Sowidzkiego, bo już głupszego człowieka nie widziałem w życiu

W związku z tym zdarzeniem radny Marcin Sowidzki złożył do Rady Miejskiej oficjalną skargę. Jej treść publikujemy poniżej.

Posiedzenie Komisji Skarg, Wniosków i Petycji. Początkowy brak informacji w BIP

Jak dowiedzieliśmy się od autora skargi, dokument wpłynął do Rady Miejskiej 29 kwietnia 2026 roku. Mimo wyznaczenia terminu rozpatrywania sprawy na 15 maja 2026 roku, informacja o posiedzeniu Komisji Skarg, Wniosków i Petycji przez długi czas nie była widoczna w Biuletynie Informacji Publicznej.

W związku z tym zwróciliśmy się do Przewodniczącego Rady Miejskiej Andrzeja Cichala oraz Przewodniczącego Komisji Skarg, Wniosków i Petycji z pytaniami dotyczącymi sposobu rozpatrywania tej sprawy, jawności posiedzenia oraz informowania mieszkańców. Jak przekazano nam w odpowiedzi, skarga faktycznie wpłynęła do Rady Miejskiej 29 kwietnia 2026 roku, a 5 maja 2026 roku została przekazana Komisji.

Na pytanie o brak publikacji samej skargi w BIP Przewodniczący Rady Miejskiej odpowiedział:

Skargi co do zasady nie podlegają publikacji w BIP. Wynika to z licznego orzecznictwa Sądów w tym Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Informacja o posiedzeniu Komisji miała zostać opublikowana 8 maja 2026 roku na platformie eSesja, natomiast w BIP pojawiła się dopiero 15 maja 2026 roku, na krótko przed samym posiedzeniem. I tu pojawia się pytanie, które stawialiśmy już wcześniej na Facebooku: czy publikacja informacji o posiedzeniu Komisji niespełna 90 minut przed jego rozpoczęciem może być uznana za realne poinformowanie mieszkańców? Czy tak powinno wyglądać informowanie o sprawach, które budzą publiczne zainteresowanie?

Stanowisko Komisji: brak podstaw prawnych do merytorycznego rozpatrzenia skargi

Zgodnie z protokołem nr 24/25 z posiedzenia Komisji Skarg, Wniosków i Petycji z 15 maja 2026 roku, Komisja jednogłośnie uznała, że przedmiot skargi nie mieści się w kompetencjach Rady Miejskiej w trybie przewidzianym przez Kodeks postępowania administracyjnego.

Innymi słowy: Komisja nie zakwestionowała tego, że sytuacja miała miejsce czy też że mogła być dla radnego dotkliwa. Uznała jednak, że w tej konkretnej procedurze nie ma podstaw do merytorycznego rozpoznania skargi jako skargi w rozumieniu KPA.

W związku z terminami procedowania sprawy konieczne ma być zwołanie nadzwyczajnej sesji Rady Miejskiej. Zgodnie z informacjami przekazanymi podczas drugiego posiedzenia Komisji w tej sprawie, sesja ta planowana jest na 28 maja 2026 roku.

Komentarz redakcji:

22 maja 2026 roku odbyło się kolejne posiedzenie Komisji w sprawie skargi. Jako redakcja również wzięliśmy w nim udział.

Z przebiegu dyskusji wynika, że istotą sprawy nie jest wyłącznie formalne rozpatrzenie skargi w trybie KPA. W naszej ocenie – a podobnie przedstawiał to sam radny Marcin Sowidzki – chodzi także o brak jednoznacznego stanowiska Rady Miejskiej wobec sytuacji, do której doszło podczas sesji.

Trudno nie przyznać racji Komisji w tym zakresie, że Rada Miejska nie jest sądem i nie powinna zastępować organów właściwych do rozstrzygania kwestii prawnych czy ewentualnej odpowiedzialności, ani być organem oskarżającym. Procedura skargowa ma swoje granice, a samorząd nie może dowolnie ich rozszerzać.

Ale równie trudno zignorować drugą stronę tej sprawy.

Radny Marcin Sowidzki, poza obroną własnego dobrego imienia, zwraca uwagę na coś szerszego: powagę Rady Miejskiej jako organu publicznego. Sesja rady nie jest prywatnym spotkaniem ani lokalną kłótnią przy stole. To oficjalne posiedzenie organu gminy, wybranego głosami mieszkańców, transmitowane i protokołowane, podczas którego powinny obowiązywać określone standardy debaty.

Być może gdyby całe zajście zostało od razu jednoznacznie potępione przez osoby prowadzące obrady lub przedstawicieli władz gminy, sprawa nie wymagałaby dziś dalszych działań formalnych. Wypowiedź sołtysa była bowiem nie tylko personalnym atakiem na radnego, ale też pewnym symbolem atmosfery, jaka panowała tego dnia wokół Marcina Sowidzkiego.

Na końcu tej sprawy nie chodzi więc wyłącznie o przepisy, paragrafy i właściwy tryb postępowania. Chodzi również o elementarny szacunek wobec drugiego człowieka – niezależnie od tego, czy jest się radnym, sołtysem, burmistrzem, mieszkańcem czy obserwatorem sesji.

Radny Marcin Sowidzki zapowiedział, że nie zostawi tej sprawy i złoży do Rady Miejskiej odpowiedni wniosek. Jak tłumaczył, zależy mu na tym, aby Rada zajęła jednoznaczne stanowisko wobec sytuacji, do której doszło podczas sesji.

Rezygnacja sołtysa Bronisz

Równolegle, 22 maja 2026 roku w Biuletynie Informacji Publicznej pojawiła się informacja o zebraniu wiejskim sołectwa Bronisze. Jak wynika z opublikowanego zawiadomienia, jednym z punktów zebrania ma być wybór sołtysa w związku z rezygnacją Andrzeja Sagana z pełnionej funkcji.

Komentarze w internecie wskazują, że rezygnacja sołtysa nie ma bezpośredniego związku z opisywaną sprawą, a jest jedynie zbiegiem okoliczności.

Źródło: https://bip.ozarow-mazowiecki.pl/, Facebook, udział redakcji w posiedzeniu Komisji.

Poprzedni artykuł„Gorący dzień” w Ożarowie: Od korekt RIO po ogólnopolską atrakcję w Morach. Podsumowanie XXVI Sesji Rady Miejskiej
Następny artykułPole Kolisa. Jak Ożarów stracił szansę na własne centrum?