W ostatnich tygodniach jak bumerang powraca temat jawności prac komisji Rady Miejskiej w Ożarowie Mazowieckim. Dlaczego? Ponieważ znaczna część tego, co dzieje się na komisjach, w praktyce zostaje za drzwiami sali przy ul. Kolejowej 2.
Zaczęło się jeszcze w maju, kiedy informacja o posiedzeniu Komisji Skarg, Wniosków i Petycji w sprawie skargi na sołtysa Bronisz ukazała się w BIP na niewiele ponad godzinę przed rozpoczęciem posiedzenia (tydzień wcześniej informacja miała pojawić się na platformie eSesja, która jednak nie jest częścią BIP).
Temat powrócił podczas sierpniowej sesji Rady Miejskiej. A właściwie trochę wcześniej, bo w sierpniu Maciej Fidler odnosił się do wniesionej przez siebie do Wojewody Mazowieckiego skargi związanej z sytuacją, w której miał zostać wyproszony przed rozpoczęciem łączonego posiedzenia komisji. Fidler zaproponował wówczas, aby uniknąć podobnych sytuacji w przyszłości i zacząć posiedzenia komisji po prostu nagrywać – choćby na początku tylko wybrane.
23 września do Biura Rady Miejskiej wpłynęła natomiast petycja p. Marcina Łowickiego w sprawie nagrywania i publikowania posiedzeń komisji Rady.
Problem więc nie znika. Wręcz przeciwnie. Im bardziej próbujemy go ominąć… tym wyraźniej wraca.

Komisje Rady Miejskiej – czyli właściwie co?
Dla przypomnienia, nasza Rada Miejska powołała sześć komisji:
- Komisję Budżetową,
- Komisję Obywatelską,
- Komisję Gospodarczą,
- Komisję Społeczno-Techniczną,
- Komisję Rewizyjną,
- Komisję Skarg, Wniosków i Petycji.
Co najważniejsze, komisje nie są dodatkiem do działalności Rady Miejskiej. To właśnie tam odbywa się lwia część właściwej pracy radnych. Tam analizowane są problemy, omawiane projekty uchwał, padają pytania, odpowiedzi i argumenty. Tam radni spotykają się z urzędnikami czy przedstawicielami jednostek gminnych. Sesja Rady Miejskiej jest często dopiero ostatnim etapem procesu – miejscem, w którym odbywa się głosowanie.
W związku z tym mieszkaniec, który ogląda transmisję sesji, może zobaczyć wyłącznie jak zagłosował radny. Znacznie trudniej dowiedzieć mu się, dlaczego zagłosował właśnie tak. Czasem zdarza się, że na sesji (a więc przed kamerami) pojawia się pytanie o temat dopiero co omawiany podczas posiedzenia komisji opiniującej uchwały, choć często takie zapytania wiążą się z krytyką.

„Komisji nie nagrywamy, bo nie musimy”
Tak w dużym uproszczeniu można podsumować odpowiedź, jaką Maciej Fidler otrzymał od Przewodniczącego Rady Miejskiej Andrzeja Cichala.
Przyjrzymy się tej odpowiedzi z bliska i spróbujmy wejść z nią w polemikę.


Jak pisze prawie na początku Przewodniczący Cichal:
W chwili obecnej nie jest możliwe rejestrowanie i udostępnianie nagrań z posiedzeń komisji Rady Miejskiej w Ożarowie Mazowieckim.
Jako pierwszy, Przewodniczący Rady Miejskiej podaje argumenty prawne dla takiego stanowiska, odwołując się do braku ustawowego obowiązku nagrywania obrad komisji, a przy tym zachowanej zasadzie jawności w związku z możliwością uczestnictwa w posiedzeniu oraz późniejszej publikacji protokołu.


Nie podlega dyskusji, że aspekt prawny jest kluczowy przy rozważaniu wprowadzania jakichkolwiek nowych rozwiązań. To bardzo dobrze, że Przewodniczący Rady Miejskiej, formułując opinie i podejmując działania, opiera się na przepisach prawa.
Tyle że tutaj chyba nie o to chodzi.
Bo choć ustawa o samorządzie gminnym rzeczywiście nie nakłada na gminę obowiązku transmitowania i nagrywania posiedzeń komisji w taki sposób, jak ma to miejsce w przypadku sesji Rady Miejskiej, to jednocześnie ta sama ustawa mówi wprost, że działalność organów gminy jest jawna, a jawność obejmuje m.in. prawo obywateli do wstępu na posiedzenia komisji oraz dostępu do dokumentów związanych z ich pracą.
Czyli: nie ma obowiązku nagrywania. Ale nie ma też zakazu.
Intencja wnioskodawcy wybiegała przecież dalej niż ustalenie absolutnego minimum, które nakłada na Radę ustawodawca. Fidler mówił, że gdyby istniały nagrania z komisji, sytuacje podobne do tej, która spotkała jego, można byłoby później po prostu zweryfikować.
Innymi słowy: nie musicie, ale przecież możecie.
Zwłaszcza jeżeli dzięki temu Rada Miejska, powołana głosami swoich wyborców, może działać w sposób bardziej jawny i transparentny.
Protokół wszystko wyjaśni. Tylko trzeba na niego poczekać
Warto także zwrócić uwagę, że Przewodniczący Rady Miejskiej wydaje się wyrażać w swojej odpowiedzi optymizm w stosunku do publikowanych w BIP protokołów z posiedzeń komisji.

Sprawdźmy więc, jak wygląda to w praktyce. Dla przykładu – spójrzmy na niedawne Protokoły nr 81, 82 i 83 /26 z posiedzeń Komisji Rewizyjnej dotyczących przekazanych przez nas informacji (m.in. korespondencji urzędu z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska).
Wszystkie trzy opublikowano w BIP 23 września 2026 roku. A kiedy odbyły się komisje? 6 lipca, 22 lipca i 24 sierpnia.
Oznacza to, że na najnowszy z tych protokołów trzeba było czekać około miesiąca, a na najstarszy – ponad dwa i pół miesiąca.
Wcześniej nie było wiele lepiej. Protokoły nr 79 i 80, opublikowane 24 sierpnia, dotyczyły posiedzeń z 11 i 17 czerwca. Jednak to nie Komisja Rewizyjna jest w liderem w kategorii „czas oczekiwania na protokół” i nie jest jedyną, w przypadku której na dokument trzeba czasami czekać wiele tygodni. Owszem, wiele protokołów pojawia się o wiele szybciej, jednak rozstrzał potrafi tu być naprawdę spory – od publikacji z dnia na dzień… do nawet 100 dni.
Z ciekawości wyliczyliśmy średnią czasu dla poszczególnych komisji Rady Miejskiej IX kadencji, jaki mija od dnia posiedzenia do dnia publikacji w BIP.

Rekord? Protokół Komisji Obywatelskiej z 7 kwietnia. Mieszkańcy mogli przeczytać go 16 lipca – dokładnie 100 dni później!

Protokół ten dotyczył Gminnego Ośrodka Sportu i Rekreacji. A oto jego cała, opracowywana tak wiele czasu, treść:

Pozostałe dane prezentują się następująco:
- Komisja Społeczno-Techniczna – średnio 6,8 dnia, max – 19 dni
- Komisja Gospodarcza – śr. 12,6 dnia, max – 27 dni
- Komisja Obywatelska – śr. 23,5 dnia, max 100 dni
- Komisja Budżetowa – śr. 26,4 dnia, max – 91 dni
- Komisja Rewizyjna – śr. 28,2 dnia, max – 79 dni
- Komisja Skarg, Wniosków i Petycji – śr. 35,9 dnia, max – 98 dni
Średni czas dla wszystkich komisji IX kadencji do dnia publikacji artykułu wyniósł ok. 22,2 dnia.
Czy 3 tygodnie oczekiwania na publikację protokołu z posiedzenia to dużo czy mało, może być kwestią indywidualnej oceny. Jednak ciekawe, czy nagrania posiedzeń mogłyby cały ten proces… przyspieszyć?

A czego właściwie możemy dowiedzieć się z protokołów?
Tutaj pojawia się drugi problem.
Bo nawet kiedy protokół już się pojawi – czy zawsze pozwala dowiedzieć się, jak przebiegała dyskusja? Poniżej prezentuję dwa wybrane protokoły Komisji Obywatelskiej:


Czy na podstawie powyższych dokumentów mieszkaniec może dowiedzieć się czegokolwiek z zakresu problematyki dotyczącej sporządzania planu MPZP dla Józefowa, lub zagrożeń, szans, specyfiki funkcjonowania firmy Data4 w Jawczycach lub jej porozumień z gminą?
Oczywiście wybrałem dwa wyjątkowo lakoniczne protokoły. Absolutnie nie twierdzę, że wszystkie protokoły są mało treściwe. To byłoby rażące nadużycie. Zwracam jedynie uwagę, że choć Radni wykonują dużo pracy, to sposób formułowania protokołów i zakres zawartych w nich informacji nie zawsze pozwala odtworzyć rzeczywisty przebieg dyskusji i odpowiedzieć na związane z zagadnieniem pytania. Owszem, dowiadujemy się co się wydarzyło, jak ogólnie przebiegało spotkanie, jaki temat omawiano czy do jakich wniosków doszła komisja. Znacznie trudniej dowiedzieć się, kto co powiedział, jakie zadawano pytania, jakie padały odpowiedzi i dlaczego. A przecież właśnie to jest dla mieszkańca najciekawsze, i to pozwalałoby rzetelnie ocenić pracę radnych.
Dla przykładu – ostatnia zmiana uchwały budżetowej, zwiększająca wydatki na oświatę, przeszła głosowanie bez żadnej dyskusji i pytań. A przecież tak poważne zmiany musiały być omawiane wcześniej, chociażby podczas opiniowania projektów uchwał. Jednak mieszkaniec, o ile sam nie spyta, nie dowie się dlaczego nagle w IV kwartale wprowadza się spore zmiany w tak ważnym temacie.
Kto może brać udział w posiedzeniach komisji?
I tu dochodzimy do kolejnego argumentu Przewodniczącego – komisje są jawne i każdy może w nich wziąć udział.

Teoretycznie – tak. Ale w praktyce – mało kto.
Zajrzyjmy do terminarza prac Rady Miejskiej. Posiedzenia komisji rozpoczynają się najczęściej w godzinach popołudniowych – około 15:00, 15:30 czy 16:00. Oczywiście jest to argument zgodny z literą prawa, które widzi w takim rozwiązaniu przykład jawności i możliwość udziału mieszkańców. Każdy jednak wie, że rzeczywistość bywa trochę bardziej skomplikowana.
Radni może są w stanie dostosować swoje życie zawodowe do posiedzeń komisji. W końcu to też ich praca. Ale o 15:00 czy 16:00 wiele osób wciąż jest… u siebie w pracy. Inni właśnie z niej wracają, jadą pociągiem albo stoją w korku. Ktoś odbiera dziecko ze szkoły lub przedszkola. Ktoś inny zawozi je na zajęcia dodatkowe. Uczniowie wracają do domu, odrabiają lekcje, jedzą obiad.
Formalna możliwość wejścia na komisję oczywiście istnieje. Tylko co z tego, jeśli komuś udział o danej godzinie, nawet w charakterze słuchacza, po prostu nie pasuje? Skutkuje to tym, że zainteresowani mieszkańcy nie uczestniczą w pracach komisji czynnie, a przez brak jakichkolwiek nagrań – także i biernie.
A przecież nie trzeba siedzieć na żywo przed komputerem przez trzy godziny. Byłyby zapewne osoby zainteresowane tym, żeby wieczorem, następnego dnia albo w weekend włączyć sobie interesujący fragment posiedzenia – dotyczący chociażby bonu żłobkowego, gospodarki odpadami, dróg, zmian w budżecie, bezpieczeństwa, planowania przestrzennego czy opiniowania ważnego projektu uchwały.
Nie każdy interesuje się wszystkim. Ale prawie każdy kiedyś interesuje się czymś.
I właśnie dzięki nagraniu mieszkaniec miałby możliwość sprawdzenia, co na wybrany temat mówili jego przedstawiciele.

A co, jeśli komisje odbywają się jednocześnie?
Dalej Przewodniczący pisze:

To ciekawy argument, dlatego warto zajrzeć do terminarza. We wrześniu rzeczywiście zdarzały się dni, w których pracowało kilka komisji. 16 września posiedzenia rozpoczynały się o 15:00, 15:30 i 16:00. 23 września cztery komisje opiniujące projekty uchwał miały wpisaną tę samą godzinę rozpoczęcia. Ale już w październiku nie ma w planach ani jednej takiej sytuacji:

To pokazuje realny, choć chyba nieco wyolbrzymiony problem organizacyjny. Bo czy to naprawdę jest argument przeciwko nagrywaniu?
Przecież nawet jeżeli kilka komisji obraduje jednocześnie, to mieszkaniec tym bardziej nie jest w stanie fizycznie uczestniczyć we wszystkich interesujących go posiedzeniach. Nagranie pozwoliłoby mu później wrócić do każdego z nich.
Wszystko przeciw nam – nawet logistyka i technika
Przewodniczący zwraca uwagę na kolejny problem: warunki lokalowe. Komisje nie zawsze obradują w jednej, wyposażonej w sprzęt sali. Nie wszędzie znajduje się infrastruktura pozwalająca prowadzić transmisję wideo, nie zawsze można skorzystać z urządzeń wykorzystywanych podczas sesji.

I gdyby postulat brzmiał: „transmitujmy wszystkie komisje na żywo, w jakości telewizyjnej, z kilkoma mikrofonami, realizatorem i podpisami radnych” – byłby to rzeczywiście argument wart poważnego rozważenia. Ale czy nie można tego rozwiązać inaczej? Może nie potrzebujemy specjalistycznego systemu AV ani nawet transmisji na żywo?
Potrzebujemy przecież nagrać dźwięk.

Jedno rozwiązanie na wszystkie problemy?
Dyktafon. Tak, drodzy Państwo. Dyktafon. Urządzenie, którego praprzodka skonstruował Thomas Edison jeszcze w XIX wieku.
Właśnie takie rozwiązanie proponuje w swojej petycji Marcin Łowicki.
Co więcej – nie jest to pomysł eksperymentowania na naszej Radzie Miejskiej. Takie rozwiązania już działają. Jak informuje autor petycji, w Ciechocinku wszystkie komisje stałe i doraźne są nagrywane od czerwca 2025 roku. Nie są transmitowane na żywo – powstaje zapis audio, który następnie jest publikowany. Urząd wskazał również, że nagrywanie ułatwiło przygotowywanie protokołów.
Jeszcze ciekawszy jest przykład Bierunia. Tam nagrania z komisji są publikowane od 2014 roku. Czyli od 12 lat. Zainteresowanych jak to wygląda odsyłam do BIP Bierunia. Urząd tego śląskiego miasteczka wykorzystuje do tego właśnie dyktafon. Koszt jego zakupu?
234,95 zł.
Pracownik obecny na posiedzeniu włącza urządzenie przed rozpoczęciem komisji i wyłącza je po zakończeniu. Czy coś jeszcze trzeba zrobić? Nie. Tylko tyle. Co więcej, Bieruń wskazał jeszcze jedną korzyść: dzięki nagraniom możliwe było ograniczenie zakresu protokołowania, a tym samym czasu pracy potrzebnego na przygotowywanie protokołów.
Czyli rozwiązanie, które teoretycznie ma generować dodatkową pracę, może część tej pracy również ograniczyć. I nagle okazuje się, że problemy lokalowe, brak systemu transmisyjnego, brak kamer czy jednoczesne posiedzenia komisji przestają wyglądać jak przeszkody nie do pokonania. Każda komisja potrzebuje właściwie jednego urządzenia.
Proste nagranie dźwięku. Plik trafia do Internetu. Każdy może go sobie odtworzyć, kiedy tylko ma na to ochotę.
Może więc po prostu spróbować?
Najbardziej rozsądna w całej petycji wydaje mi się propozycja pilotażu. Nie trzeba przecież jutro podejmować decyzji, że od tej chwili każda komisja Rady Miejskiej będzie nagrywana po wsze czasy. Wybierzmy dwie albo trzy komisje. Nagrywajmy je przez trzy miesiące. Recorder – mogę pożyczyć, choć prawdopodobnie nawet telefon dałby radę. A jeśli jednak powaga organu, jakim jest Rada Miejska, na takie rozwiązanie nie pozwala – nagrywajmy od razu wszystkie.
Ale sprawdźmy też, ile rzeczywiście zajmuje obsługa nagrań. Sprawdźmy jakość dźwięku. Sprawdźmy, czy pojawiają się problemy prawne lub organizacyjne. Sprawdźmy wreszcie, czy mieszkańcy tych nagrań słuchają. Jak to wygląda w praktyce. A potem, na podstawie doświadczeń, podejmijmy decyzję.
Bo w tej dyskusji chyba zbyt mocno skupiamy się na pytaniu:
„Czy Rada Miejska musi nagrywać komisje?”
Odpowiedź znamy. Nie musi.
Ale inne samorządy pokazują, że jest to możliwe. Koszty nie muszą być wysokie, rozwiązania techniczne są dostępne, a korzyści mogliby odnieść zarówno mieszkańcy, jak i sami radni. Oczywiście mogą pojawić się trudności organizacyjne, ale czy nie po to właśnie warto przeprowadzić pilotaż, żeby sprawdzić je w praktyce?
Może więc warto zapytać nie o to, dlaczego mielibyśmy nagrywać komisje, lecz…
Dlaczego właściwie mielibyśmy tego nie robić?
Maciej Margas




