XXIX sesja Rady Miejskiej, jak na pierwszą od dwóch miesięcy, zapowiadała się wyjątkowo spokojnie. I przez pierwszą godzinę taka właśnie była. Kolejne uchwały przechodziły sprawnie i bez sporów. Spokojnie było jednak tylko do czasu.
Bo kiedy po około 53 minutach radni doszli do projektu uchwały dot. stanowiska w sprawie zachowania byłego sołtysa Bronisz podczas kwietniowej sesji, atmosfera na sali zmieniła się diametralnie. Dyskusja trwała ponad godzinę i zahaczyła nie tylko o standardy zachowania na sali obrad, lecz także o tematy internetowego hejtu, granic krytyki osób publicznych i obawy o precedens.
Ostatecznie cała sesja trwała około 3 godzin i 30 minut. Na sali obecnych było 18 radnych. Jak zwykle wybraliśmy dla Was najważniejsze i najciekawsze wątki.
Na początek zmiana porządku obrad
Jeszcze przed rozpoczęciem procedowania uchwał radny Tomasz Strakacz, w imieniu klubu PiS, zawnioskował o dodanie do porządku obrad uchwały dot. stanowiska dotyczącego „nagannego zachowania” byłego sołtysa Bronisz Andrzeja Sagana wobec radnego Marcina Sowidzkiego podczas kwietniowej sesji. Projekt został zgłoszony 19 sierpnia, jednak nie pojawił się w BIP. Już samo głosowanie nad wprowadzeniem tego punktu przyniosło dość nietypowy jak na naszą Radę rozkład głosów. Ale zanim doszło do tego tematu, radni zajęli się bardziej przyziemnymi sprawami.

Budżet, drogi i inne uchwały
- Przyjęto zmiany w Wieloletniej Prognozie Finansowej i budżecie gminy na 2026 rok.
- Do kategorii dróg gminnych zaliczono ulice Chełmońskiego, Gierymskiego, Matejki, Niepodległości i Wyspiańskiego.
- Rada zgodziła się także na udzielenie pomocy rzeczowej Województwu Mazowieckiemu oraz przejęcie przez gminę zarządzania fragmentem drogi wojewódzkiej nr 700 – ul. Warszawskiej w Święcicach.
Później pojawiła się jedna z najważniejszych, a przy okazji zdecydowanie najbardziej pozytywnych informacji tej sesji.
Pół hektara pod przyszłe tereny publiczne i rekreacyjne!
Jedną z najważniejszych, a przy tym zdecydowanie najbardziej pozytywnych informacji z sesji było przyjęcie uchwały dotyczącej zgody na odpłatne nabycie przez gminę nieruchomości w Ożarowie Mazowieckim – działki o powierzchni ok. pół hektara, znajdującej się przy przedłużeniu ul. Szkolnej. Burmistrz Paweł Kanclerz potwierdził nasze wcześniejsze przypuszczenia dotyczące przyszłości tego terenu – ma on służyć szeroko rozumianym funkcjom publicznym, społecznym i rekreacyjnym.

Co istotne, teren sąsiaduje również z planowanym ciągiem pieszo-rowerowym, który ma prowadzić w kierunku ulic Zachodzącego Słońca i Wygodnej, a dalej ul. Sochaczewskiej, tzw. „Bulwarem Zachodzącego Słońca”. W przyszłości mogłoby to stworzyć alternatywne wobec ul. Poniatowskiego połączenie dla pieszych i rowerzystów z terenami rekreacyjnymi w Kręczkach-Kaputach. Według informacji przekazanych podczas sesji wstępna cena zakupu ma wynieść nie więcej niż 700 zł za metr kwadratowy, co oznacza wydatek rzędu ok. 3,3 mln zł. Burmistrz dziękował przy okazji właścicielom nieruchomości za – jak podkreślał – prospołeczne podejście do tematu.
To niewątpliwie ważny krok nie tylko dla mieszkańców Zientarówki i sąsiednich osiedli, ale także całego miasta. Na ostateczny sposób zagospodarowania terenu przyjdzie jeszcze czas, jednak samo zabezpieczenie tak dużej działki pod funkcje publiczne należy ocenić pozytywnie.
W tym miejscu należą się więc duże gratulacje zarówno władzom gminy za podjęcie tematu, jak i radnym za zgodę na zakup.


Szczepienia i „Biblioteka Po Kolei”
Rada przyjęła także pilotażowy program szczepień przeciw krztuścowi dla osób 55+, którego inicjatorką była radna Iwona Jabłońska.

Zmieni się również statut Biblioteki Publicznej, a powód jest całkiem sympatyczny – pod koniec września w budynku dworca kolejowego w Ożarowie ma zostać otwarta nowa filia biblioteki, znana pod nazwą „Biblioteka Po Kolei”. Przy tej okazji burmistrz zdradził, że budynek dworca w Płochocinie również w przyszłości ma zostać przeznaczony na cele społeczne.
Dwie skargi – obie bezzasadne
Radni rozpatrywali również uchwały w sprawie dwóch skarg.
Pierwsza dotyczyła zarzutu bezczynności burmistrza w związku z wnioskiem dotyczącym organizacji ruchu przy ul. Szkolnej. To kolejny odcinek trwającej od wielu miesięcy korespondencji jednego z mieszkańców z urzędem dotyczącej ustawienia słupków na chodniku w rejonie SP1. Komisja Skarg, Wniosków i Petycji uznała skargę za bezzasadną i podobnie zagłosowała Rada.
Druga sprawa dotyczyła jawności prac Rady Miejskiej podczas posiedzenia czeterch komisji dotyczącego Planu Ogólnego. Maciej Fidler z Projektu Ożarów złożył w tej sprawie skargę do Wojewody Mazowieckiego, twierdząc, że został wyproszony z sali przed rozpoczęciem spotkania.
Rada uznała skargę za bezzasadną. Do tego tematu wrócimy kilka akapitów niżej, bo pod koniec sesji pojawiła się propozycja, która wydaje się znacznie ciekawsza niż kolejna dyskusja o tym, kto dokładnie co wtedy powiedział.
Czy radny powinien mieć „grubszą skórę”?
Około 53. minuty rozpoczęła się dyskusja nad stanowiskiem dotyczącym zachowania byłego sołtysa Bronisz podczas kwietniowej sesji.
I tutaj zaczęła się właściwie druga część sesji.
Radni z klubu PiS chcieli, żeby Rada jasno potępiła zachowanie byłego sołtysa wobec Marcina Sowidzkiego. W związku z tym Przewodniczący Andrzej Cichal odczytał swoje stanowisko w sprawie, zaczynając je słowami:
(…) Nie pochwalam tego, co powiedział sołtys, nie pochwalam jego wypowiedzi. Nie pochwalam negatywnych emocji, które miały miejsce podczas tej sesji. Nie zgadzałem się i nie zgadzam się na używanie tego typu języka w przestrzeni publicznej (…) wystąpienie sołtysa było niewłaściwe (…)

I chyba dobrze, że wreszcie padły takie słowa. Bo choć przez ostatnie miesiące dużo mówiło się o całej sprawie i podejmowanych przez Sowidzkiego krokach, trochę umknęło najprostsze pytanie: czy (poza reakcją jednego z radnych) ze strony osób reprezentujących Radę i władze gminy padło głośne stwierdzenie, że to, co wydarzyło się podczas kwietniowej sesji, było niewłaściwe – niezależnie od całego kontekstu?
Radny Tomasz Strakacz przekonywał, że potrzebne jest w tej sprawie jasne stanowisko Rady, bo brak sprzeciwu może być odebrany jako precedens i przyzwolenie na podobne sytuacje w przyszłości. Sam Sowidzki tłumaczył, że nie chodzi mu o „ciąganie” byłego sołtysa po sądach czy potępienie go przez Radę, tylko o jednoznaczne potępienie samego jego zachowania i wypowiedzianych słów. Czy potrzebne było do tego formalne stanowisko całej Rady – to już każdy może ocenić sam. Zainteresowanym prezentujemy jego proponowaną treść:


Podczas dyskusji Przewodniczący Cichal oraz radna Katarzyna Kędzierska zwracali uwagę na szerszy problem internetowego hejtu, narastających emocji i zmęczenia ciągłym konfliktem. Po ponad godzinie debatę zakończono wnioskiem formalnym.
Kto chce poznać całą dyskusję, może włączyć nagranie od około 53. minuty – najlepiej w przyspieszeniu 1,5x 😉 Cel został chyba jednak ostatecznie osiągnięty – Rada Miejska nie przeszła nad tematem do porządku dziennego.


Skrzyżowanie Nadbrzeżnej i Kapuckiej
Podczas Rady pojawił się temat, który niedawno wywołał sporą dyskusję – bezpieczeństwa i oznakowania skrzyżowania ulic Nadbrzeżnej i Kapuckiej.


Interpelację złożył radny Tomasz Strakacz po sygnale przekazanym przez Zarząd Osiedla Zientarówka. Burmistrz podziękował za sposób przygotowania interpelacji, po czym zapytał przewodniczącego Zarządu Osiedla Stefana Jemioło, ile właściwie było zgłoszeń mieszkańców w tej sprawie. Jak wyjaśnił przewodniczący, z problemem zgłosił się Zarząd Wspólnoty Mieszkaniowej przy ul. Nadbrzeżnej 42, a więc organ reprezentujący wszystkich mieszkańców budynku.

Burmistrz zaznaczył, że nie chciałby inicjować zmian w organizacji ruchu na podstawie pojedynczych sygnałów. Przypomniał też, że w tym miejscu nie dochodziło dotąd do zdarzeń drogowych, apelując aby nie „nakręcać emocji”. Oczywiście trudno oczekiwać, żeby po każdym pojedynczym zgłoszeniu urząd zmieniał organizację ruchu. Tym bardziej że jej obecne uzgodnienie trwało bardzo długo i każda kolejna zmiana oznaczałaby ponowne przejście przez formalną procedurę.
Choć można oczywiście dyskutować, czy zgłoszenie zarządu wspólnoty reprezentującego mieszkańców całego bloku – dodatkowo poparte licznymi głosami w internetowej dyskusji – rzeczywiście należy traktować po prostu jako „jedno zgłoszenie”, to najistotniejsze jest jednak to, że Burmistrz obiecał przyjrzeć się tej sprawie, tym bardziej w kontekście rychłych prac związanych z ul. Kapucką zarówno na północ, jak i na południe od skrzyżowania. Zapewnił, że:
ta kwestia nie pozostanie bez naszej szczególnej troski.
I chyba tego na tym etapie należy oczekiwać. Nie przesądzania, że oznakowanie koniecznie trzeba zmienić, ale zwyczajnego sprawdzenia, czy zgłaszany przez mieszkańców problem rzeczywiście istnieje i czy można go sensownie, a być może i bez wielkich nakładów finansowych czy zmiany organizji ruchu, rozwiązać.

Metro coraz bliżej. A co z autobusami?
Radna Kędzierska poprosiła Burmistrza o wystąpienie do ZTM w sprawie zwiększenia częstotliwości kursowania autobusów w związku z coraz bliższym otwarciem końcowego odcinka II linii metra – w związku z tym, że ZTM docelowo planuje, aby podmiejskie linie autobusowe dowoziły pasażerów przede wszystkim do stacji podziemnej kolejki.
Schrony, bezpieczeństwo i kultura

Radny Marciusz Ilnicki kolejny raz poruszył temat bezpieczeństwa mieszkańców w przypadku realnego zagrożenia i przygotowania gminy na sytuacje kryzysowe. Zestawił przy tym wydatki związane z bezpieczeństwem m.in. z dużymi nakładami na kulturę.
Po krótkiej wymianie zdań dotyczącej tego, czy jego wystąpienie było zapytaniem, czy interpelacją, Burmistrz zasugerował między innymi, że w planowanym Centrum Kultury mają znaleźć się również przestrzenie mogące służyć jako miejsca schronienia. Na pełną odpowiedź trzeba jednak poczekać zgodnie ustawowym terminem.
Czy komisje Rady powinny być nagrywane?
Pod koniec sesji do głosu doszedł Maciej Fidler, którego skarga dotycząca posiedzenia komisji zajmującej się Planem Ogólnym została wcześniej uznana przez Radę za bezzasadną. Fidler twierdzi, że został wtedy wyproszony z sali. Przedstawiciele Rady przedstawiają jednak inną wersję wydarzeń.
Problem polega na tym, że nie ma nagrania.
Sam Fidler zaproponował więc:
(…) Nie chcę kłócić się kto ma rację ani co się wydarzyło, tylko chce żebyśmy razem spojrzeli w przyszłość i zastanowili się co możemy zrobić, żeby taka sytuacja więcej się nie wydarzyła (…) cały konflikt to słowo przeciwko słowu (…) nie mamy nagrania, dlatego chciałbym zawnioskować, aby przyszłe komisje Rady Miejskiej były nagrywane i transmitowane tak jak sesja, na której jesteśmy. (…)
Niezależnie od tego, co wydarzyło się podczas tamtego posiedzenia i czy sama skarga była zasadna – propozycja wydaje się co najmniej warta rozmowy. Fakty są takie, że podczas sesji Rady Miejskiej nie raz zdarzało się już, że pojawiały się kwestie, o których radni rozmawiali niedługo wcześniej podczas posiedzeń komisji opiniujących projekty uchwał. Słyszeliśmy wówczas np. że Burmistrz dopiero co tłumaczył radnym wybrane zagadnienia w trakcie komisji. Żeby daleko nie szukać, tak właśnie miało być w związku z tematem wydatków na oświatę, który był przecież zarzewiem całego konfliktu z Sowidzkim.

Przewodniczący Andrzej Cichal odpowiedział, że Rada zapewne kiedyś będzie na ten temat rozmawiać, jednak mimo uporu Fidlera nie padła żadna konkretna deklaracja. Dyskusja szybko wróciła natomiast do samego wydarzenia, wzajemnych zarzutów i tego, kto przedstawia je zgodnie z prawdą. Jednym z argumentów było też, że zainteresowani opuścili salę o godz. 15:59, czyli jeszcze przed formalnym rozpoczęciem posiedzenia. A szkoda, bo można było dyskutować o tym…
…czy mieszkańcy powinni mieć możliwość oglądania przez internet również prac komisji?
Nie musi to od razu oznaczać transmisji każdego piętnastominutowego posiedzenia. Można zacząć od komisji dotyczących spraw naprawdę ważnych – Planu Ogólnego, budżetu czy dużych inwestycji. W końcu więcej jawności raczej jeszcze żadnemu samorządowi nie zaszkodziło.
Przy okazji burmistrz zapowiedział, że już niedługo mieszkańcy powinni móc zapoznać się z materiałami dotyczącymi Planu Ogólnego.
Na rozładowanie sytuacji
Atmosferę pod koniec sesji trochę rozładował nowy sołtys Bronisz Michał Antczak. Poza pytaniem dotyczącym chodnika przy ul. Szymanowskiego, przeprosił Marcina Sowidzkiego w imieniu… sołtysa Bronisz [sic!] jako takiego, za wydarzenia z kwietniowej sesji. Spotkało się to z aplauzem i było chyba po prostu całkiem zręcznym „rozbrojeniem bomby”, a być może i zakończeniem całej sprawy.

Gminne autobusy od przyszłej wiosny?
I jeszcze jedna informacja, która trochę zginęła pod koniec długiej sesji, a może być dla mieszkańców całkiem istotna. Burmistrz zapowiedział, że wiosną przyszłego roku powinna ruszyć pilotażowa wewnętrzna komunikacja autobusowa w gminie.
Na początku autobusy mają obsługiwać północną część gminy. Jeśli faktycznie do tego dojdzie, może to być jedna z ciekawszych zmian komunikacyjnych ostatnich lat. Na pewno będziemy ten temat śledzić.
Podsumowanie i komentarz:
I tak z zapowiadającej się wyjątkowo spokojnie sesji zrobiło się całkiem intensywne trzy i pół godziny. Emocje zapewne szybko opadną. Znacznie dłużej zostaną rzeczy bardziej przyziemne: zakup dużej działki pod tereny publiczne, przyszłość skrzyżowania Nadbrzeżnej i Kapuckiej, filia Biblioteki Publicznej czy pytanie o transmisje z komisji. I chyba właśnie te sprawy – bardziej niż personalne spory – będą miały realny wpływ na życie mieszkańców.
Ale ta sesja pokazała coś jeszcze. I nie chciałbym, żeby ktokolwiek poczuł się tym zaatakowany lub urażony, bo nie taka jest moja intencja – zostawiam jedynie pewną myśl, która pojawiła mi się po ponownym przesłuchaniu nagrania. Kiedy na stole leżały konkretne uchwały, Rada działała sprawnie. Problemy zaczynały się przy sprawach proceduralnych albo takich, które wymagały szerszej dyskusji. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że wszystkie te sytuacje łączył jeden wspólny mianownik.
Prawnicy często mówią o literze prawa i duchu prawa. Tymczasem zarówno skargi dotyczące bezczynności czy jawności, ciągnący się od miesięcy temat obraźliwej wypowiedzi byłego sołtysa wobec radnego, dyskusja o tym, czy radny złożył zapytanie, czy interpelację, a nawet problematyka, czy zgłoszenie mieszkańców było „jedno”, czy „wiele”, pokazują coś jeszcze. W pewnym momencie sama dyskusja o procedurach i niuansach zaczyna przesłaniać istotę sprawy.
Zamiast rozmawiać o tym, czy mieszkańcy faktycznie widzą problem na skrzyżowaniu i jak temu zaradzić – liczymy zgłoszenia. Zamiast zastanowić się, czy pewna wypowiedź była właściwa – dyskutujemy o tym, czy Rada była uprawniona by rozpatrzyć skargę lub dlaczego nie podjęto innych kroków prawnych. Zamiast rozmawiać o bezpieczeństwie mieszkańców na wypadek zagrożenia – zastanawiamy się czy do biura Rady wpłynęło zapytanie, czy interpelacja. A zamiast pomyśleć, jak uniknąć kolejnych sporów o jawność, próbujemy ustalić kto dokładnie kogo i kiedy wyprosił z sali.
Być może jest to więc sygnał, że brakuje bardziej bezpośredniej przestrzeni do rozmowy z władzami gminy i radnymi – pozśa sesjami, pismami, internetowymi dyskusjami czy spotkaniami sołeckimi i osiedlowymi? Nie po to, żeby zastępować istniejące procedury, ale żeby przy dyskusji o ważnych sprawach nie trzeba było najpierw zasięgać opinii prawnika, czy zastosowano właściwy tryb. Nie wiem, głośno się zastanawiam. Bo procedury powinny pomagać rozwiązywać problemy, a nie odciągać uwagę od tego, czego te problemy właściwie dotyczą.
Kolejna sesja Rady Miejskiej odbędzie się 24 września.
MM




